Szkoła w czasach pandemii

To była sytuacja, na którą nikt nie był do końca przygotowany. Przez pierwsze tygodnie opracowywane były plany, jak w każdej ze szkół prowadzić zdalne nauczanie

Na szczęście większość placówek korzysta na co dzień z dzienników elektronicznych, które pozwalają na kontakt z uczniami i rodzicami. Do tej pory zdarzało się, że nie wykorzystywano w pełni ich możliwości, ale w obliczu pandemii stały się często jedyną opcją na przeprowadzenie skutecznego procesu edukacyjnego. 
 

Zdalne nauczanie z mobiDziennikiem

Jednym z najbardziej popularnych w naszym regionie dzienników elektronicznych jest mobiDziennik bielskiej firmy WizjaNet. Z obecnego na rynku od ponad 20 lat systemu, który stale się rozwija, korzysta w tej chwili ponad 300 000 rodziców i uczniów.  MobiDziennik posiada wiele pożytecznych funkcji, które pozwalają na sprawną realizację programu nauczania na odległość. Komunikacja między szkołą, a rodzicami i uczniami, możliwość przesyłania do uczniów materiałów z potwierdzeniem odczytania wiadomości, a wreszcie moduł zadania domowe – który umożliwia weryfikację wiedzy uczniów – to tylko niektóre funkcje dziennika elektronicznego. 
Dla uczniów i rodziców najbardziej przydatną opcją jest bezpłatna aplikacja mobilna. Rodzicom umożliwia ona bieżące śledzenie postępów w nauce swojej pociechy – dzięki powiadomieniom o nowych ocenach, zadaniach czy sprawdzianach. Uczniowie często korzystają z niej m.in. do przesyłania zadań domowych – pozwala bowiem na załączenie pliku bezpośrednio z telefonu, nie ma więc konieczności przesyłania zdjęcia zadania czy notatek na komputer. 
 

Zdalna edukacja okiem rodzica

Jak rodzice oceniają edukację zdalną po prawie półtora miesiąca nauki w tym systemie? Oddajmy głos jednej z matek ucznia z Bielska-Białej. – Mój syn od marca uczy się za pośrednictwem dziennika elektronicznego w BSP i uważam, że zarówno nauczyciele, jak i dziennik stanęli na wysokości zadania. Nauczyciele przekazują opracowany materiał do zrealizowania, wysyłają uczniom zadania domowe poprzez mobiDziennik, a młodzież uczy się i przesyła odpowiedzi i projekty – mówi Anna, mama jednego z uczniów placówki - Dodatkowo niektórzy nauczyciele przygotowują zajęcia w Google Classroom, albo kontaktują się z uczniami na Google Hangouts. To dla wszystkich nowa sytuacja, doceńmy więc to, że nauczyciele w większości się starają, a mobiDziennik poza chwilowymi przerwami działa bez zarzutu. Jedyny problem jest z zajęciami warsztatowymi, ale mam nadzieję, że te zostaną nadrobione, gdy młodzież wróci do szkół. Całe szczęście w nieszczęściu jest takie, że mamy obecnie dostęp do takich systemów. Gdyby taka epidemia miała miejsce 30 lat temu, to komunikacja między szkołą a uczniem na takim poziomie byłaby nie do pomyślenia, a uczniowie mieliby sporą lukę w edukacji. 
 

„Oblężenie” serwerów

Zmiana systemu nauczania pociągnęła za sobą konieczność przekazywania przez nauczycieli wszystkich materiałów w formie elektronicznej. Również uczniowie zadania domowe, prezentacje czy projekty mogą przekazywać wyłącznie w formie plików, zazwyczaj właśnie poprzez dzienniki elektroniczne, jeśli dają taką możliwość. Wzmożona aktywność uczniów i rodziców, którzy do tej pory często sporadycznie zaglądali do dzienników, a plików przesyłali znikome ilości, nie pozostała bez wpływu na wydajność systemów, o czym zresztą szeroko donosiły media. Na szczęście problemy okazały się chwilowe. Jak poradził sobie z nimi mobiDziennik, wyjaśnia Prezes firmy WizjaNet Marcin Tomana: – W początkowym etapie zdalnej edukacji wszystkie dzienniki elektroniczne miały większe lub mniejsze problemy z wydajnością serwerów.  Byliśmy przygotowani na wzrost ich obciążenia, ale skala nas mocno zaskoczyła. MobiDziennik jako jedyny pozwala na załączanie materiałów bezpośrednio do wiadomości i zadań, bez konieczności korzystania z dodatkowych zewnętrznych e-dysków. Znacznie upraszcza to proces komunikacji i zapewnia bezpieczeństwo przesyłanych materiałów.
 

Zagrożenia zdalnej edukacji

W przytoczonej wcześniej wypowiedzi wspomniane zostały systemy, które dodatkowo wspierać mogą zdalną edukację, takie jak Microsoft Teams czy Google Classroom. To bardzo przydatne programy pozwalające na prowadzenie lekcji online, jednak występują też problemy. Boleśnie przekonali się o tym m.in. rodzice uczniów z Piaseczna, których szkoła nie poinstruowała dokładnie, jak korzystać z Google Classroom. W wyniku tego, nieświadoma młodzież łączyła się z aplikacją przez połączenia telefoniczne, generując tym samym ogromne koszty za połączenia z USA. Niektórzy rodzice otrzymali rachunki telefoniczne opiewające na nawet czterocyfrowe sumy. 
Nie znaczy to, że z tego typu programów nie należy korzystać. Należy jednak wybierać sprawdzone systemy, w których nasze dane będą odpowiednio zabezpieczone, a nauczyciele powinni zadbać o odpowiednie przygotowanie dzieci do ich obsługi. W mobiDzienniku wszystkie załączniki przechowywane są wewnątrz systemu na polskich serwerach. Nauczyciele i uczniowie do przekazywania plików nie muszą łączyć się z zewnętrznymi usługami dysków sieciowych.  To bardzo istotne, ponieważ w załącznikach mogą znajdować się dane osobowe, a nawet dane wrażliwe, które dzięki temu są bezpieczne. 
 


Lista Ważne tematy
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama